Wracam do blogowania, chyba tego potrzebuję. Muszę gdzieś spisywać wszystko co dzieje się w mojej głowie, a prowadzenie pamiętnika-zeszytu jest nie dla mnie.
Od ostatniej notki zmieniło się dużo, jeżeli nawet nie wszystko. Chłopak, o którym pisałam do tej pory to już przeszłość. Jestem z siebie dumna, że tak szybko się pozbierałam. A to wszystko dzięki człowiekowi, który teraz zajmuje każdą komórkę mojego ciała, który raz dziennie pojawia się w moich myślach, a ta myśl trwa 24 godziny... Ideał, który jednak ma swoje wady, ale nie umiem ich dostrzec w jego towarzystwie. Chłopak, z którym przeżyłam najpiękniejsze wakacje w moim życiu i który dostarcza mi wiele chwil radości, ale jednocześnie rani. Nie mogę Go o to obwiniać, bo cała wina leży po mojej stronie. On nigdy nic mi nie obiecywał, to ja sobie wszystko wmawiałam. On mnie lubi, a ja jego trochę bardziej... Lekka rozbieżność. Potrzebuję Go i w głębi serca wiem, że on mnie też, tylko zwyczajnie tego nie dostrzega. Ma jakiś problem, którego nie znam i nie umiem mu pomóc... Nawet nie mam prawa spytać, bo tak na prawdę jestem nikim. A chciałabym być kimś. I to jest chyba teraz moje jedyne marzenie i cel.